Podgladacze

poniedziałek, 17 lipca 2017

RIAT po raz ....

uhuuuu, po raz pierwszy w zyciu na RIAT bylam dokladnie dziesiec lat temu...
Wtedy to goscili w Fairford hamerykanscy Thunderbirds.
Goscili tez na tegorocznych pokazach. Jakze to symboliczne :)
Szkoda jednak ze nie mialam takiej samej pogody jak  te dziesiec lat temu....
 RIATowa sobota byla mrzysta, szara i nie dawala nam najmniejszej nadziei na swiatlo.

Pozostaje czarowanie w PS.
Mielismy luzny plan przyjechac ponownie w niedziele i popatrzyc zza kulis (Thunderbirds w koncu..) jesli niedzielna aura mialaby byc znacznie lepsza. Ale z racji tego ze niewiele roznila sie od sobotniej (no, choc tyle ze nie bylo deszczu), darowalam sobie.

I dzieki temu darowaniu uratowalo sie zycie staruszce.

:D
 a no tak:D
By nie marnowac niedzieli  wybralismy sie wczoraj na wycieczke rowerowa po okolicy (o zgrozo, nasze rowery uzywane sa srednio raz do roku odkad oboje jestesmy z tych z gatunku "moto")
Babunia uslyszawszy rowerzystow przejezdzajacych obok niej wydobyla z siebie rozpaczliwe "help" zza gestego zywoplotu i jej niedola zostala zakonczona.
Lezala bidulka na betonie z prawdopodobnie zlamana noga i wstrzasnieciem glowiny...
Tak sie skonczyla proba przystrzyzenia zywoplotu na wlasna reke.
Udzieliwszy podstawowej pomocy , po przyjezdzie karetki postanowilismy wynagrodzic nasz bohaterski czyn kolacja w sasiednim Pubie nad rzeka  :)
 co za weekend :)

A zdjecia?
A beda malowane, jak zawsze :)
 beda szopowane, mnozone i klonowane :)
 bo lubie :)



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz