Podgladacze

BUY MY ARTWORK HERE

wtorek, 20 czerwca 2017

Spalona sloncem

 W ten Weekend , tydzien pozniej po pokazach w Cosford wybralismy sie do Weston-super-mare  na darmowy pokaz lotniczy, na plazy tym razem  :) Darmocha , niedaleko i pogoda iscie nieangielska.. grzech nie skorzystac  :D
Szkopul w tym ze kiedy caly czas owiewa cie rzeska morska bryza , niespecjalnie czujesz ze w miedzyczasie sloneczko robi swoje ..
Dzis jestem uroczym czterdziestoletnim burakiem z wianuszkiem opryszczkowych skwarków na ustach. :) Niemily widok dla oka , zapewniam  :)
polowanie na cienie.. udane w tym przypadku  :) RAF Red Arrows

Dwa zdjecia polaczone w jedno. RAF Red Arrows

Kolejna sklejka. Show jednego samolotu, trzy fotografie polaczone w jedna.

Klucz wiolinowy


RAF Falcons
Cosford airshow, 11 czerwca 2017.






































Do pokazów w Cosford mam szczególny sentyment z paru powodów.
Zazwyczaj jest to pierwszy pokaz lotniczy w danym roku jaki odwiedzam.
Pierwsza moja wizyta w 2008 w Cosford  zasnutym wtedy  chmurami  co zaowocowalo tona zdjec z szarymi szarosciami ... weszla mi w pamiec ze wzgledu na ... moje nogi...
Dopadl mnie w tamten czas dziwny ni to niedowlad nóg, ni to paraliz ale nie chcialam wtedy rezygnowac z planowanej wycieczki tamze i dzielnie trzymalam sie trzesacych sie i kiwajacych sie nogach... ignorujac politowanie w oczach  przechodzacych obok ludzi , przekonanych zapewne ze moj miekki chód zawdzieczam promilom we krwi...
Niedowlady pojawily sie i zniknely wraz ze strachami  o moja przyszlosc jakie wywolywaly..
nie wrócily do tej pory  :)
Kolejna pamietna dla mnie  wizyta w Cosford  dala mi piekna pogode i cudowne zdjecia RAF Falcons wlasnie. Nie zrobilam jak dotychczas ladniejszych zdjec tej brygady niz wtedy..
Tym razem... Pogoda obiecanko-cacankowala... obiecala ciemne chmury wraz z przejasnieniami, dala i jedno i drugie, niestety chmury byly podczas pokazów, przejasnilo sie kiedy ostatni samolot wrócil na ziemie...
 Nic to.:)
Wciaz mam sentyment :)


czwartek, 11 maja 2017

Gent

Belgijskie miasto z kanalami i tuzinami rowerów. Zapamietam je najbardziej nie ze wzgledu na architekture ale dzieki sklepowi z. miodami gdzie wydalam mala fortune na  sloiki pelne zlotego plynu z roznych stron swiata a takze.... pilotowi do kampera :D
Will na rozleglym parkingu zaprezentowal mi wlasnorecznie sztuczke otwierania samochodu z dosc znacznej odleglosci przykladajac pilota do skroni....
:D
Efektem ubocznym zmieniania wlasnej mózgoczaszki w wzmacniacz antenowy bylo chwilowe oglupienie zmyslow ktore objawilo  sie niemoznoscia znalezienia powrotnej drogi na parking  przez Willa ktory z reguly ma w glowie wmontowany na stale kompas a w moim przypadku wygladalo to tak ze idac przez park zastanawialam sie dlaczego wokol jest tyle martwych drzew... moj biedny umysl chwilowo nie kojarzyl zwyklego faktu ze mamy marzec i drzewa jeszcze spia zimowym snem...
 Uzywajcie tej sztuczki tylko w razie niezawislej koniecznosci  ;) wystaraczajaco jest juz na Ziemi chodzacych glupków :)













czwartek, 27 kwietnia 2017

lengyel magyar két jó barát...

...i do tanca , i do szklanki...
moja druga w zyciu wizyta na Wegrzech.
Pierwszy raz bylam w 2006 i przywiozlam stamtad moje epickie we wlasnym dokonaniu fotografie lipicanskich koni cwalujacych po zielonym pastwisku w Szilvasvarad i arabskich koni z Babolny.
Tym razem, przemierzajac madziarskie ziemie  kamperem, przywiozlam  snapszoty komórkowe ,troche "home video" i sporo litrów domowego wina  ;)
 Balaton, Termalne jezioro w Heviz...
Nie za wiele  bo bylo sie tam ledwo trzy dni.
Bardzo lubie Wegry. Jeden z krajów gdzie moglabym bez problemu kupic sobie  dom i mieszkac na stare lata... zajmujac sie plantacja winogron chociazby   :)






poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Natalka

Bratanica w kwiatkach :D

wtorek, 4 kwietnia 2017

Luxembourg

Panstwo/miasto  banków i stacji benzynowych.
Innych, milszych dla oka obiektów rowniez.





sobota, 1 kwietnia 2017

Bayern

Bawaria chowala nam sie za gesta chmura ale wciaz smakowala wysmienicie. Jak golonka z kiszona kapusta.
Schwangau.
Ogrodowe krasnale, Labedzi Zamek ...
...wszechobecne klódki na moscie.
Nawet tam... I
nie tylko tam. Widzialam klódki zapiete wokol wijacych sie korzeni drzew.
Debilny trend majacy "zapewnic" trwanie ludzkiej milosci.
Chce sie taszczyc ze soba  nozyce do metalu i na oczach turystów   ciac to "milosne" gówno w kawalki.












piątek, 31 marca 2017

Venezia

Komórczaki podrózne.
Czy ograniczanie sie tylko do telefonu komorkowego podczas moich urlopowych podrozy jest oznaka ze cofam sie w samorozwoju? Popadam w lenistwo?
 Pewnie tak. DSLR robi sie coraz ciezszy. Inna rzecz ze jesli w danym miejscu jest sie tylko przez .... cztery godziny?... i nie ma sie podczas tych czterech godzin "bang on" warunkow meteorologicznych ktore dalyby mi potencjalnie udane zdjecie krajobrazowe...
 wtedy latwiej po prostu pstryknac cos komorka , wyedytowac w "Snapseed" aplikacji i udawac sama przed soba ze tworzy sie jakas sztuke
Abstrahujac od tych "dylematow"... Wenecja chyba kazdego, ktory zdecydowal sie ja odwiedzic- powala na kolana.  Powalila tez mnie. Nastepnym razem trzeba mi spedzic tam cztery dni, nie cztery godziny.









czwartek, 30 marca 2017

Atomium

Komórczaki podrózne.
Bruksela.