Podgladacze

wtorek, 11 października 2016

Krakowski poranek

Dwadziescia osiem lat  obecnego zycia   spedzilam w Krakowie    ale to byla moja pierwsza jak dotad  fotosesja krajobrazowa tego miejsca.
Jest takie wyrazenie po angielsku "taking something for granted".
W wolnym tlumaczeniu , nie docenianie czegos co sie ma na codzien.
Sesja w moim wydaniu  malo profesjonalna, bardziej cieszenie sie widokiem czerstwego pazdziernikowego poranka i mgiel. Aparatu nie  bralam do reki prawie wcale  od praktycznie roku  a  od dnia smierci taty w  maju nie dotknelam go ani razu by zrobic jakiekolwiek zdjecie.
W efekcie czego zapomnialam  tej delikatnej profesji o ktora trzeba dbac caly czas.
Jak o  umiejetnosc jazdy w siodle.
 Rece zgrabiale i trzesace sie stracily dawna pewnosc siebie.
Oto moje niesmiale snap-shoty po dlugiej chwili fotograficznego milczenia.
Moja ekspresja checi powrotu do  naciskania spustu migawki.
Obiecuje tu i teraz ze powracam z  otchlani nietworzenia.