Podgladacze

środa, 9 lutego 2011

Mach Loop od kuchni

misz masz taki bardziej "backstage". Plus jedna lotnicza "na sile", bo lotniczych raczej nie przywiozlam, ino krajobrazowe, z lekka nutka latajaca  :)




niedziela, 6 lutego 2011

sobota, 5 lutego 2011

piątek, 4 lutego 2011

W miedzyczasie...




Mach Loop krajobrazowo.... jezeli ma sie przelot srednio raz na pól godziny, to sila rzeczy kieruje sie aparat na wszystko wokól by czyms sie zajac.
Wichury jak zaczely sie wczoraj po poludniu kiedy stalismy na górze, tak dzis dymaja cala Wielka Brytanie ostro, na 70mph.
Ot, zima po Wyspiarsku.
Sama patrzac na te fotki powyzej nie umiem jakos ich pogodzic z faktem ze mamy  poczatek lutego.
Brakuje mi bialego...
PS-Malwinka, zobacz!! W koncu jakies zdjecia bez samolotów dalam!
Zasluzylam na cmoxa? :)


czwartek, 3 lutego 2011

Polowanie na Jastrzebie

Podobno RAF dostalo opierdol z NATO ze piloci za malo maja wylatane.
srednio cztery godziny w miesiacu czyni z nich raczej przecietnej jakosci  oblatywaczy :D
  Nie  znam szczególów opierdalanki bo nie ukrywam ze malo mnie to interesuje, ale na haslo zapowiadanych  z deka intensywniejszych manewrów w Walii z niskimi lotami wlacznie, od 2 do 11 lutego, musialam sie jakos zorganizowac i poswiecic chocby jeden dzien...
Pierwsze podejscie na Mach Loop w marcu zeszlego roku bylo  lotnicza klapa, przywiozlam ze soba jedynie zdjecia doliny i welnianych stworzen. Dzisiejszy dzien byl sukcesem polowicznym.
Ledwo wysiedlismy z auta a nad glowami zafundowal nam spektakularnego  kosiaka uroczy f-15.
Szkoda ze nie mialam jeszcze aparatu w lapie. Moglam jedynie wydac z siebie specyficzny kwik nieskrywanego babskiego entuzjazmu i nadziei na wiecej.
Tego "wiecej" bylo,  dwa Hawki, dwa Tornada...
i...
tyle...
optymistycznie zapowiadana pogoda ze sloncem pelna geba byla niestety wrózona na wyrost i w samo poludnie zaczelo  tak  pisgac na górze ze nie dalo sie usiedziec w pozycji wyprostowanej. O wilgotnej szarej chmurze nie wspomne. W koncu bez niej Walia to nie Walia.
Piloci tez zapewne doszli do wniosku, ze NATOwski  opierdol opierdolem ale w taki wiatr raczej "health and safety" nie pozwoli latac...
Niemniej jednak- dzien jak najbardziej na plus.
Miejsce na wypatrywanie upatrzone, a w miedzyczasie  uprzejmy stary wyjadacz Mach Loopowy, czerstwy dziadziu przed siedemdziesiatka wyopowiadal nam ze szczególami skad co lata, gdzie i kiedy, jak sie ustawic i do której mozna na górze swierknac jak idiota (tudziez idiotka).
Szczesciarz, przylazi na góre trzy razy w tygodniu ze swoim aparatem :)
No nic, na pewno tu wróce raz niejeden.
Walia podoba mi sie coraz bardziej.
Bynajmniej nie tylko z powodu latajek.
Choc to dodaje jej uroku :)