Podgladacze

niedziela, 28 listopada 2010

Portret przy oknie

4 komentarze:

  1. Uroczy, jak i poprzednie fotografie. :) Bardzo podoba mi się sposób, w jaki utrwalasz te wydarzenia - to zdjęcia, które w sposób arcysubtelny mówią o przeżyciach ich bohaterów. Jakże odmienne są od tradycyjnych fotorelacji...
    Będą z pewnością piękną pamiątką. Żałuję, że nie mogę wyjść za mąż po raz drugi - z przekonaniem powierzyłabym Ci dokumentację. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. alez mi dalas komplement, az sie zaczerwienilam do ekranu... ja sie dopiero ucze fotografii slubnej, to moja trzecia sesja w zyciu.. dluga droga przede mna... a kto wie, moze kiedys , kiedy wróce do ojczyzny na stale, zrobie ci jakas sesje, niekoniecznie slubna.. chcialabym sie w tym rozwijac... a nie tylko konie i samoloty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :) Nie znam się wprawdzie na fotografii, ale na przekaz emocjonalny jestem wyczulona i tak sobie myślę, że obrałaś właściwą drogę. Bo jeśli ktoś będzie chciał powspominać dzień ślubu (swojego, czy też bliskich mu osób), to co mu przyjdzie z oglądania zdjęć skonsternowanych ludzi, pochylonych nad talerzem rosołu? A tymczasem jeden rzut oka na Twoje zdjęcia przywoła wspomnienie atmosfery tego dnia i uczuć towarzyszących wydarzeniu. To jest prawdziwa pamiątka. :)

    W Twoich fotkach, niezależnie od tematu, widzę emocje. Dlatego są takie niezwykłe i wierzaj mi - to nie jest pusty komplement. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń