Podgladacze

piątek, 10 września 2010

Dom Spokojnej Starosci....

Szczesliwe konskie staruszki które pod troskliwa opieka garstki ludzi o wielkich sercach  spokojnie dozywaja swoich dni.
  Konie które naprawde wygraly szóstke w totka Zycia.
Najczesciej  niechciane, maltretowane i wykorzywane bezlitosnie do granic ludzkiego pojecia,  lub  po prostu  za stare..

Veteran Horse Society
 to taka brytyjska "Tara", polozona w urokliwym zakatku Pembrokeshire, z widokiem na klify i morze.
Dojechac tam jest nielatwo,  
pytac o droge tubylców jest ryzykowne-bo jak sie pózniej okazalo- malo przychylni sa tej fundacji... dlaczego? Nie lubia starych, niedoleznych koni, nie lubia pokrak pólslepych z legowatymi grzbietami i krzywymi nogami.. nie chca patrzec na kuca któremu "skamienialy" stawy od wieloletniego obijania sie o przeszkody dla skoków... nie podoba im sie wiecznie przerazona klacz która jedyne co zrobila zlego to zrzucenie swego pana i wladcy z grzbietu, po ponad osmiogodzinnej mordedze pod siodlem podczas angielskiego "huntingu"... pan i wladca pobiwszy ja prawie na smierc przywiazal  ja sznurem  za szyje i wywlókl traktorem na pole by zdechla... pierdolona bitch, upokorzyla mnie przeciez  przed "posh'ami".,.podczas wznoszenia toastu z siodla.... podczas picia whisky...

nie lubia tych czterokopytnych wyrzutów sumienia... milczacych ofiar naszej narcystycznej i konsumpcyjnej natury, pasibrzuszej  mentalnosci i sumieniem schowanym w kieszonce portfela..

Dlatego odwiedzajacych niewiele...












































































Szczesliwe konie... jedyne na tysiace nieszczesliwych...

1 komentarz: